"Baranek Shaun i kudłata bestia" to brytyjska animacja stworzona pod kierownictwem reżysera Steve'a Coxa, która swoim zabawnym i niesfornym stylem kontynuuje przygody sympatycznego baranka znanego z poprzednich produkcji. Tym razem akcja przenosi nas na farmę Mossy Bottom, w której spokojne życie mieszkańców zakłóca seria niefortunnych zdarzeń wywołanych przez niezmiennie gapowatego Farmera. Chociaż jego niezdarne działania trudno nazwać niespodzianką, to jednak skutek – zniszczenie pola dyniowego tuż przed Halloween – niesie za sobą kaskadę nieprzewidzianych wypadków.
Shaun, jak zawsze pełen pomysłów, angażuje się w próby naprawienia szkód, tym razem za pomocą eksperymentów naukowych. Znany z inwencji baranek sprawia, że chaos, zamiast maleć, rozwija się w pełne napięcia widowisko. To właśnie wtedy zabawna przygoda nabiera niebezpiecznego wymiaru. Atmosferę gęstnieje, gdy na zamglonym horyzoncie pojawia się groźna bestia, wywołując mieszankę strachu i śmiechu.
Film jakościowo wpisuje się w znany i lubiany styl animacji studia Aardman, które z mistrzowską precyzją ożywia postacie z plasteliny. Pomimo braku obiektywnych recenzji, sam dotychczasowy dorobek kreatywnych twórców sugeruje, że "Baranek Shaun i kudłata bestia" będzie jeszcze jedną udaną odsłoną dla miłośników humoru sytuacyjnego i przepełnionego urokiem świata zwierzęcych bohaterów. Jednak ci, którzy oczekują poważniejszych treści, mogą poczuć niedosyt, gdyż produkcja w jasno zdefiniowany sposób celuje w młodszych widzów i fanów oryginalnych komediowych schematów. Ostatecznie to kolejna, lekka i energetyczna propozycja, którą warto rozważyć dla chwili relaksu i uśmiechu.