"Eternity. Wybieram ciebie" to intrygujący film fantasy w reżyserii Davida Freyne'a, który stawia przed widzami niecodzienną perspektywę zaświatów. Skupia się na procesie decyzyjnym, który mają przejść dusze po śmierci, gdzie główny wątek dotyczy siedmiodniowego okresu, w którym muszą one wybrać swój dalszy los oraz, co ciekawe, miłość.
Elizabeth Olsen wciela się w postać Joan, kobiety postawionej przed niezwykle trudnym wyborem dotyczącym serca. Joan znajduje się w sytuacji, w której o jej względy zabiega dwóch mężczyzn: Larry (grany przez Milesa Tellera), mężczyna, z którym spędziła całe dorosłe życie, oraz jej pierwszy ukochany, zmarły przedwcześnie Luke (Callum Turner). Film bada intensywność oraz skomplikowaną naturę uczuć, stawiając widza przed dylematem, co jest ważniejsze: porywająca miłość młodzieńcza czy stabilne uczucia podparte wspólnymi wspomnieniami z lat spędzonych razem.
Jednym z mocniejszych punktów filmu jest jego obsada. Elizabeth Olsen, znana z wszechstronności i głębi emocjonalnej swoich kreacji, wprowadza do postaci Joan zarówno wrażliwość, jak i skomplikowane rozdarcie emocjonalne. Z kolei Miles Teller i Callum Turner wnoszą do historii niezbędne napięcie i osobisty dramat, który potęguje emocje na ekranie.
Film, będący dziełem amerykańskiej produkcji, raczej unika klasycznego podejścia do fantasy. Zamiast tego, koncentruje się na intymnych, ludzkich uczuciach, ukazując, iż nawet po śmierci wahamy się między przeszłością a teraźniejszością, młodzieńczą namiętnością a dorosłym oddaniem.
Choć oceny filmowych krytyków i widzów dopiero się pojawią, "Eternity. Wybieram ciebie" z pewnością zasługuje na uwagę dzięki unikalnemu połączeniu elementów znanych z dramatu romantycznego oraz mistycznej atmosfery. Dla fanów głębokich emocji i skomplikowanych relacji osobistych będzie to zapewne emocjonujące doświadczenie, które skłoni do refleksji na temat własnych wartości i wyborów.