"Hokum" to irlandzki horror, który intryguje swoją atmosferą i koncepcją, choć nie bez pewnych wad, które mogą zniechęcić bardziej wymagających widzów. Film jest rozgrywany w nieco wyświechtanym, ale wciąż działającym na wyobraźnię scenerii - opuszczony pensjonat położony na irlandzkim pustkowiu.
Ohm Bauman, autor literatury grozy, przybywa tu z misją osobistą – chce rozsypać prochy swoich rodziców. Już sam początek jego wizyty zapowiada, że coś jest nie tak, a miejsce spowija aura tajemnicy. Legenda o starożytnej wiedźmie, która rzekomo nawiedza ten zakątek, stanowi doskonałą podbudowę dla niepokojącej atmosfery.
Reżyser Damian Mc Carthy skutecznie buduje napięcie poprzez zagadkową historię, którą Ohm odkrywa stopniowo. Wiedźma jest postacią tajemniczą i niepokojącą, a jej historia zdaje się mieć głębsze, złowrogie korzenie. Twórcy filmu umiejętnie wykorzystują mroczne tony historii oraz scenerii, by intensyfikować poczucie zagrożenia.
Narracja jest dość dynamiczna, prowadząc widza przez serię odkryć i niebezpiecznych sytuacji, które potwierdzają, że legenda niesie w sobie ziarno prawdy. Starsze budynki, które były świadkami strasznych wydarzeń, skrywają tajemnice, które stopniowo wychodzą na światło dzienne, podtrzymując nastrój grozy.
Choć film odnajduje swoją własną tożsamość poprzez atmosferę i legendy, jego ocena na poziomie 6 sugeruje, że dzieło nie do końca spełnia oczekiwania niektórych widzów. Może brakuje mu oryginalności lub bardziej dopracowanego scenariusza, który pozwoliłby lepiej wyeksponować potencjał drzemiący w tej historii.
Niemniej jednak, "Hokum" ma szansę zwrócić uwagę entuzjastów gatunku dzięki sprawnej reżyserii Mc Carthy'ego, klimatycznej lokalizacji i trochę nostalgicznej aurze, której nie można odmówić uroku. Jeśli widzowie przymkną oko na pewne niedociągnięcia, mogą zyskać ponadprzeciętną filmową podróż w świat irlandzkich legend.