"Jak porwałem swojego tatę" to komedia, która przenosi widzów do Arabii Saudyjskiej, gdzie nieudolny przedsiębiorca imieniem Sattam postanawia rozwiązać swoje finansowe problemy w sposób dość nietypowy i pozbawiony rozsądku. Sattam jest na granicy załamania z powodu licznych długów, które ciążą mu coraz bardziej. W desperacji podejmuje absurdalną decyzję – postanawia porwać własnego ojca, wierząc, że w ten sposób zdobędzie fundusze na spłatę swoich zobowiązań.
Wszystko oczywiście nie idzie zgodnie z planem, a Sattam wplątuje się w coraz większe kłopoty. Życie, które wydawało się nie do naprawienia, nagle staje się pełne niespodziewanych zwrotów akcji i humorystycznych sytuacji. Film jest debiutem reżyserskim Amine Lakhnecha, który kreuje na ekranie świat pełen orientu, ale również typowych dla gatunku komedii scen pełnych groteski i chaosu.
Mimo że fabuła obfituje w humorystyczne sytuacje, film nie zdobył uznania widzów – średnia ocena to zaledwie 2 na 10, przy dziewięciu oddanych głosach. Krytycy mogą zarzucać produkcji przewidywalność, mało porywającą narrację oraz brak głębszych wniosków, które mogłyby wzbogacić prostacką, aczkolwiek zabawną intrygę.
Sattam jako postać główna jest prawdziwym antybohaterem: niekompetentny, zagubiony, wpadający z jednej katastrofy w drugą, ale jednocześnie może wzbudzić pewną sympatię widza, który widzi w nim odbicie ludzkich wad i słabości. Tymczasem sama koncepcja filmu, choć osadzona w niezwykłym dla widzów zachodnich kontekście kulturowym, przypomina popularne schematy znane z produkcji o podobnym lekkim charakterze.
Podsumowując, "Jak porwałem swojego tatę" to film, który można śmiało oglądać z przymrużeniem oka, bardziej jako lekki rozrywkowy dodatek na wieczór niż głębokie dzieło filmowe.