"Miasteczko Shelby Oaks" to intrygujący horror, dzieło Chrisa Stuckmanna, osadzone w USA. Film zgłębia tajemnicze wydarzenia, które 12 lat wcześniej wstrząsnęły opuszczonym miasteczkiem Shelby Oaks. Głównym punktem fabuły jest zniknięcie kobiety – Riley, która była znaną influencerką internetową i członkinią ekipy badającej zjawiska nadprzyrodzone. Ciała jej towarzyszy odnaleziono, lecz jej samej nigdy nie odnaleziono, co tylko potęguje atmosferę niepokoju i tajemnicy.
Po latach starsza siostra zaginionej, Mia, zdeterminowana, by odkryć prawdę, podejmuje śledztwo na własną rękę. Jej poszukiwania napawają grozą, bo okazuje się, że zaginionych ofiar jest więcej, a okoliczności ich zniknięć jedynie pogłębiają niepokój. W miarę jak Mia wpada w obsesję na punkcie rozwiązania zagadki, zaczyna coraz bardziej zagłębiać się w mroczną przeszłość nie tylko miasteczka, ale i własnej rodziny.
Film skutecznie balansuje między klasycznym horrorowym klimatem a współczesnymi odwołaniami do fenomenu influencerstwa i mediów społecznościowych. Pytania jakie pozostają do końca filmu angażują intelekt widza: Czy zniknięcie Riley było chwytliwym fortelem mającym na celu podbicie popularności, czy też rzeczywiście padła ona ofiarą sił nadprzyrodzonych? Ta dwuznaczność i zawiłe śledztwo prowadzone przez zagubioną w mrokach przeszłości Mię stanowią esencję obrazu, który przyprawia o dreszcze i prowokuje do refleksji.
Jedynym mankamentem jest brak ocen i recenzji, które mogłyby pozwolić potencjalnym widzom lepiej rozważyć, czy zgłębić się w ten mroczny, lecz fascynujący świat Shelby Oaks. Jednak z samą obiecującą fabułą i klimatyczną reżyserią, film z pewnością przyciągnie wielbicieli gatunku horroru, oferując dawkę emocji, która pozostaje z widzem na długo po zakończeniu seansu.