"Wszystko w porządku" to dramat węgierskiego reżysera Bálinta Dániela Sósa, który debiutuje w tej pełnometrażowej produkcji. Film to kryminalne kino moralnego niepokoju, które oferuje dużo więcej niż prostą czarno-białą narrację. Głęboko zakorzeniona w greckiej tragedii fabuła zmusza widza do refleksji nad dylematami moralnymi, które każdy rodzic może napotkać w swoim życiu.
Opowieść koncentruje się na Sándorze, wdowcu z dwójką dzieci, który stoi przed trudnym wyborem: czy chronić swoje dziecko poprzez kłamstwo, czy może ujawnić prawdę, która grozi złamaniem delikatnej więzi pomiędzy ojcem a synem. Historia nabiera tempa, gdy podczas przyjęcia u partnerki Sándora dochodzi do wypadku. To dramatyczne wydarzenie kładzie się cieniem na rodzące się relacje i zmusza bohatera do postawienia fundamentalnych pytań: kogo chronić, w co wierzyć i co jest w istocie pożądane?
Czy warto poświęcić prawdę dla ochrony relacji, czy może powinno się ufać i walczyć o wartości, które mogą przynieść bardziej trwały fundament dla przyszłości? Sósa kompetentnie zwraca uwagę na konflikty wewnętrzne oraz społeczny aspekt rodzicielstwa, jak i na konieczność zdobywania akceptacji od innych dorosłych, pozostając jednocześnie wiernym normom społecznym.
Film, będący jednym z najważniejszych tytułów sekcji Perspectives na Berlinale, wyróżnia się również umiejętnie wplecionym czarnym humorem, który balansuje potężne emocjonalne napięcia. "Wszystko w porządku" to pozycja, która skłania do głębokiej refleksji, a jednocześnie bawi się konwencjami, oferując sporo do rozważenia dla każdego widza doceniającego dobrze skomponowane dramaty. Mimo przeciętnej oceny, warto zwrócić uwagę na tę produkcję ze względu na jej ambitne przesłanie i wyjątkowe wykonanie.