„Błysk diamentu śmierci” to kryminał, który przenosi widzów na malownicze Lazurowe Wybrzeże, gdzie w luksusowym hotelu swoje spokojne życie prowadzi emerytowany tajny agent, grany przez Fabio Testiego. Film, wyreżyserowany przez Hélenę Catteta, z powodzeniem balansuje na granicy nostalgicznymi odwołaniami do klasycznych motywów szpiegowskich oraz nowych zwrotów fabularnych, które intrygują widza.
Główny bohater, po latach pełnych adrenaliny i niebezpieczeństw, ma okazję zaznać spokoju u boku pięciogwiazdkowego luksusu. To wszystko zmienia się, gdy atrakcyjna sąsiadka znika bez śladu, co wzbudza w nim nostalgiczne wspomnienia z jego tajemniczego i pełnego tajemnic życia zawodowego. To zdarzenie jest katalizatorem przygód, które zmuszają bohatera do ponownego skonfrontowania się z demonami przeszłości. Historia, która zaczyna się niemal leniwie, szybko przeobraża się w dynamiczny wyścig z czasem i niebezpieczeństwem. Wciągająca linia fabularna nagle staje się pełna napięcia oraz emocjonujących zwrotów akcji.
Catteta znakomicie wykorzystuje elementy thrillera, skupiając się na budowaniu napięcia oraz ukazywaniu złożoności postaci. Niestety, mimo porywającego pomysłu, „Błysk diamentu śmierci” może nieco rozczarowywać swoim średnim poziomem realizacji i nie w pełni wyczerpaną głębią psychologiczną bohaterów. Mimo to, film zachwyca klimatycznym nastrojem i pięknymi widokami Lazurowego Wybrzeża.
„Błysk diamentu śmierci” jest próbą połączenia klasycznego stylu kina szpiegowskiego z nowoczesnym narracyjnym podejściem. Jednak, nie wykorzystując w pełni swojego potencjału, zyskuje jedynie umiarkowaną ocenę publiczności. Dla fanów gatunku może być to jednak przyjemna odskocznia, która przypomni złote czasy szpiegowskich intryg z dużą dawką romantycznego niepokoju.