"Mów mi Jimpa" to prawdziwie emocjonalny dramat rodzinny, który wprowadza nas w złożony świat skomplikowanych relacji międzypokoleniowych i osobistych. Reżyserowany przez Sophie Hyde, film koncentruje się na postaci Hannah, granej przez doskonałą Olivię Colman, która wraz z mężem Harrym, w tej roli Daniel Henshall, oraz nastoletnią córką Frances, wybitnie zagranej przez Aud Mason-Hyde, przybywa z Australii do Amsterdamu. Celem podróży jest odwiedzenie tytułowego Jimpy, dziadka Frances, którego portretuje z niezwykłą charyzmą John Lithgow.
Fabuła filmu obraca się wokół wizyty u Jimpy, ekscentrycznego i nieprzewidywalnego bohatera, którego niekonwencjonalna natura wpływa na życie całej rodziny. To, co na początku miało być tylko kilkutygodniową wizytą, szybko zmienia się w coś znacznie bardziej skomplikowanego, gdy Frances oznajmia, że chce zostać z dziadkiem na rok. To zaskakujące wyznanie stawia Hannah przed trudną decyzją oraz zmusza ją do konfrontacji z niewypowiedzianymi żalami i bolesnymi konsekwencjami przeszłości.
Scenariusz pogłębia wątek rodzinnych więzi oraz różnic kulturowych, ukazując, jak niejednokrotnie można odnaleźć nowe perspektywy i zrozumienie w najbardziej nieoczekiwanych okolicznościach. Film porusza również aktualne tematy związane z tożsamością płciową i akceptacją, umiejętnie wplecione w osobistą podróż bohaterów.
"Mów mi Jimpa" zachwyca pięknie nakręconymi ujęciami Amsterdamu, które kontrastują z intymnymi scenami w kameralnym wnętrzu domu, tworząc idealne tło dla rozgrywających się dramatów. Efektowne dialogi oraz subtelna ścieżka dźwiękowa podkreślają emocjonalną głębię historii.
Niestety, film nie uniknął pewnych niedociągnięć. Dla niektórych widzów tempo może być zbyt powolne, co skutkuje chwilami znużenia, a rozwinięcie niektórych wątków mogli być bardziej wyraziste. Niemniej jednak, dzięki świetnej grze aktorskiej i poruszającej narracji, "Mów mi Jimpa" zasługuje na uwagę jako film eksplorujący realia życia rodzinnego oraz osobistą tożsamość we współczesnym świecie.