"Urodzony rabuś" w reżyserii Dereka Cianfrance'a to dramat, który w niezwykle ciekawy sposób ukazuje życie charyzmatycznego przestępcy o imieniu Jeffrey. Jego unikalny styl i sposób działania zdobyły mu swoistą sławę w Ameryce, mimo że jego prawdziwa tożsamość pozostaje tajemnicą. Jeffrey jest znany z nietypowej metody rabowania - wchodzenia do restauracji McDonald's przez dach - oraz z szarmanckiego traktowania swoich ofiar, co wzbudza w nich niekłamaną sympatię. Jednak jego życie pełne adrenaliny zmienia się, gdy zostaje zmuszony do ukrywania się w dużym sklepie z zabawkami.
To, co jest naprawdę fascynujące w tym filmie, to podwójne życie, jakie prowadzi Jeffrey jako członek lokalnej społeczności. Jego nowa tożsamość pozwala mu nawiązać ryzykowny romans z samotną matką, co wprowadza dodatkowy element napięcia do już zawiłej fabuły. Zakochany, zaczyna tracić swoją legendarną czujność, co prowadzi do desperackich błędów. Służby prawa, niezłomnie dążące do dopadnięcia go, w końcu trafiają na jego trop, a zegar zaczyna tykać.
Film z pewnością przyciąga uwagę, choć jego ocena na poziomie 6 gwiazdek sugeruje, że mógłby być lepszy. Mimo ciekawej fabuły i charyzmatycznego głównego bohatera, którego można by uznać za "swojego chłopa" mimo jego działań na granicy prawa, nie wszystko w filmie działa idealnie. Być może pewne aspekty związane z narracyjną dynamiką lub rozwinięciem postaci mogłyby być poprowadzone lepiej. Bez wątpienia jednak, "Urodzony rabuś" oferuje sporo emocji i zachęca do kibicowania bohaterowi, który zdobywa sympatię publiczności mimo swojej przestępczej natury.